aktualnosci

Rozmiar: 13608 bajtów


Nigdy       

 

 

   

 

 

 

 

 

 

 

   Nigdy

"Nigdy"
(MC, "Prawda" 1986)
(CD "Zima" 2003)
Skład: Guma - gitara, vocal, Balon - bass, vocal, Wózek - drums.

   - Nigdy!
   - Za Kratami
   - Tylko Patrzymy
   - Czarna Data
   - Powietrza
   - Wasze Ja
   - Światło
   - Propaganda
   - Fita Fita
   - Dzień Ocalenia
   - Wstawaj I Walcz
   - Pokolenie Małp
   - Slogan
   - Sam Dalej
   - Vistula
   - Problem
   - Samobójstwa
   - Masturbacja
   - Krzyk
   - Koniec

    

"Moskwa"
(LP, Pronit 1989; reedycja - z bonusami - 2 CD, Dywizja Kot 2002)

Wydanie analogowe:
Skład: Guma - gitara, vocal, Maleo - bass, Gogo Szultz - drums, Stopa - drums. 

   - Nigdy!
   - Ja Wiem Ty Wiesz
   - Słowo
   - Słyszę
   - Tam Gdzie Jasno
   - Urodziłeś Się By Żyć
   - Nie Okłamiesz Prawd
   - Materialny Syf
   - Tylu Was
   - Powietrza
   - Nie Starczy Sił
   - Sen
   - Ja
   - Kochać Chcesz


Wydanie kompaktowe:
W poszczególnych nagraniach brali udział: Guma (gitara, śpiew), Rogoz (bas, śpiew), Pałker (bębny), Balon (bas, śpiew), Wózek (bębny), Maleo (bas, śpiew), Stopa (perkusja), Gogo (perkusja) i inni.

1 CD

   - Nigdy!
   - Ja Wiem Ty Wiesz
   - Słowo
   - Słyszę
   - Tam Gdzie Jasno
   - Urodziłeś Się By Żyć
   - Nie Okłamiesz Prawd
   - Materialny Syf
   - Tylu Was
   - Powietrza
   - Nie Starczy Sił
   - Sen
   - Ja
   - Kochać Chcesz
   - Co Dzień
   - Samobójstwa
   - Stań I Walcz
   - Decyduj Sam (Anarchia)
   - Światło Atomowe
   - Samobójstwa
   - Masturbacja
   - Za 3 Lata Koniec Świata (Piekło Na Ziemi)
   - Propaganda
   - Co Dzień
   - Nie Wiem, Co Mam Robić
   - Oj Oj Oj
   - Subkultura (15 Sekund)
   - Egzystencja
   - Powietrza

2 CD

   - Samobójstwa - mp3
   - Co Dzień - mp3
   - Powietrza - mp3
   - Nigdy! - mp3
   - Problem - mp3
   - Za Kratami - mp3
   - Nie Starczy Sił - mp3
   - Wstawaj I Walcz - mp3
   - Propaganda - mp3
   - Pokolenie Małp - mp3
   - Sam Dalej - mp3
   - Problem - mp3
   - Masturbacja - mp3
   - Krzyk - mp3
   - Koniec - mp3
   - Światło Atomowe - mp3
   - Za 3 Lata Koniec Świata (Piekło Na Ziemi) - mp3
  + 14 klipów

Tomasz Ryłko, Na Przełaj, nr 13/1989.
Nagrania łódzkiego kwartetu, które znalazły się na tej płycie, są naprawdę dobre. Zaskakują świeżością i interesującą aranżacją. Brzmienie większości z nich nasuwa skojarzenia z angielską supergrupą G.B.H. (...) To, co mi się nie podoba w muzyce Moskwy, to beznamiętne i monotonne brzmienie perkusji.

Krzysztof Wacławiak, Non Stop, nr 5/89.
Ciekawe czy o winylowym pełnometrażowym debiucie Moskwy wiedzą już łapiduchy od Guinessa -
oto bowiem padają kolejne rekordy nie do pobicia, z których ten zamknięty formułą ”najdłużej czekała na nagranie longplaya...” wydaje się najbardziej bolesny. Zastanawia mnie jak to możliwe, że zespół istniejący od początku naszej cholernej dekady, zespół zmieniający skład tak często jak w Las Vegas rozdaje się karciochy, zespół kaleczony i ograbiony nawet ze swej nazwy, zespół ludzi, w których bunt dawno powinien przekształcić się w gorycz niespełnienia – nie dał się zabić i nagrał killera. Płytę zrobioną w myśl zasady ”raz go w mordę (a raczej - w mózg) i w nogi, bo gonitwa jest sto razy lepsza od zatrzymania”, płytę, na której czad jest królem, płytę niosącą mądry przekaz operujący odniesieniami do konkretnej rzeczywistości (polskiej), a jednocześnie uniwersalny, płytę zawierającą megakontener energii, buntu i młodzieńczego wdzięku, a pozbawioną akcentów płaczliwego ”męczennikostwa”. Płytę oskarżycielską, smutną i pogodną, płytę obfitującą w ładne aranżacje, rytm, puls, flaki i milion innych rzeczy, których nie będę dalej wymieniał, bo dostanę zadyszki, pompa mi stanie i umrę, a wcale tego nie chcę, bo nie jestem pewien czy po drugiej stronie mają rock and rolla. 
PS  Erudycja Panów Cenzorów znów zakwiliła rozkosznie - tym razem uznając, że słowa kukła i kurwa da się stosować wymiennie, że mają one tę samą wartość emocjonalną, ekspresyjną itd. Zawsze to milej, gdy...
(Płyta otrzymała od dostającego zadyszki, red. Wacławiaka maksymalną ilość pięciu gwiazdek - 'na kolana').
 

Jerzy A. Rzewuski, Magazyn Muzyczny, nr 5/89.
Trzy razy przesłuchałem płytę przed jej zrecenzowaniem i tyleż samo razy zadawałem sobie pytanie
, czy ukazała się ona za późno, czy też w samą porę.  Z jednej strony, gdyby pojawiła się w sklepach gdzieś między 1980 a 1983 rokiem byłaby bardzo silnym głosem punkowego stronnictwa, na którego muzyce i tekstach przekaziory wieszały psy wszelkich ras i maści. Z drugiej, dobrze że wydano ją dzisiaj, kiedy w polskim rocku triumfuje piosenkowanie, harcerzykowanie i żenujące mruganie do publiczności – triumfuje pretensjonalność i rozmiękczona ekspresja. Moskwa jest zespołem o stricte rockowej proweniencji, znającym definicję gatunku i – co najważniejsze – potrafiącym to utrwalić na winylowym krążku. W osobie realizatora, Wojciecha Przybylskiego, mieli ponadto szczęście znaleźć pokrewną (i fachową) duszę. To co z tej współpracy wynikło, jest jedną z najlepszych płyt rock’n’rollowych mijającej dekady lat 80. Czternaście utworów charakteryzuje się – jak to w tej muzyce wypada – dwu-trzyminutową zwięzłością, witalnością, klarowną melodyką i dobrym gitarowym rzemiosłem, w którym splatają się elementy punkrockowe, postpunkowe i heavymetalowe. Stosunkowo najbanalniej wychodzi to w dwóch utworach, ”Tyle was” i ”Powietrza” – zdecydowanie najsłabszym fragmencie płyty; najlepiej w ”Nie starczy sił”, ”Ja” (najciekawsza moim zdaniem aranżacja w repertuarze Moskwy) i ”Kochać chcieć” (stopniowe zagęszczanie faktury, aż do gitarowej kulminacji). Wszystkie wymienione tu utwory znajdują się na stronie B. O ile strona A jest raczej równa, ta jak gdyby w ciągu 20 minut pokazuje, skąd zespół pochodzi i w jakim kierunku podąża. Od siebie tylko dodam (wbrew temu, co niegdyś napisałem w recenzji z koncertu w ”Hybrydach”), że w dobrym. Osobną sprawa są teksty i pod tym względem – gdybym musiał odpowiedzieć na postawione na wstępie pytanie – rzekłbym: ”za późno”. Nie mam nic przeciwko prostolinijności i maksymalnej komunikatywności – uważam je wręcz za zalety – nie wątpię też w szczerość i bezpretensjonalność wypowiedzi Gumy. Po prostu w czasach gdy czarne i białe jakoś dziwnie poszarzało, poetyka proponowana przez Moskwę, trąci lekko anachronizmem. Nie znaczy to, że jest źle, ale mogłoby być lepiej. Zastrzeżenia nie zmieniają faktu, iż płytę z czystym sumieniem polecam każdemu, kto lubi prawdziwy rock, a dotąd był odporny na twory Nieżywych Schabów z Placu Broni.
(Surowy, acz sprawiedliwy recenzent, Rzewuski przyznał siedem punktów na dziesięć możliwych – ‘dobra').   

Wiesław Królikowski, "Polski Rock, Przewodnik płytowy", Warszawa 1998, t. II, s. 63 - 64.
(...) Płyta "Moskwa" to grupa Pawła Gumoli o trochę doszlifowanym w studiu brzmieniu; podejrzewam, że z tego powodu rzecz może drażnić jarocińskich ortodoksów. Mimo wszystko to jedna z klasycznych płyt naszego rocka, bowiem mamy tu klasykę tej punkowej Moskwy (”Nigdy!”,” Powietrza”). Także inne utwory bywają szybkie, wyraźnie punkrockowe (”Słyszę”, ”Materialny syf”). Mimo niezbyt odpowiedniej produkcji studyjnej, pojawiają się rzeczy, które i dziś mogą robić wrażenie; z nerwem,z dawką autentyzmu (”Tylu was”). Bywa też bardziej piosenkowo, melodyjnie (”Słowo”) lub po prostu - rockowo (”Nie okłamiesz prawd”); nawet z całkiem długa, "zwykłą" solówką gitarowa (Tam, gdzie jasno). Gumie i jego ekipie - muzykę firmuje cały zespół - jakoś wyjątkowo dobrze udaje się godzić punkową pozę z autentyzmem, punkowa stylowość z rockową stylowością "w ogóle". Nie popadać w wątpliwa ortodoksję. Dotyczy to też tekstów pisanych przez lidera. Pierwsze słowa z tej płyty to już punkowy hymn: powiem tak/ nie będę taki sam/ tak jak wy/ nie warty nic (”Nigdy!”). Gumola odrzuca świat, w którym tylu z was zapomniało jak żyć (”Słyszę”); czuje odrazę do materialnego podejścia do życia: zobaczyłeś to/ jak wygląda taki świat/ gdzie pieniądze są/ nie ma w nim na szczęście nas (”Materialny syf”). Radził swoim życiem kieruj sam i odrzuca punkowy nihilizm, proponując pozytywny program życiowy: nie uciekaj/ nie bój się/ inni kłamią/ a ty nie/ czujesz więcej/ pokaż jak/ to, co masz/ innym daj (”Urodziłeś się, by żyć”). Płytę kończy piosenka o znamiennym tytule Kochać chcesz; znamienne też, że Moskwa robi się tu chwilami hardrockowo-metalowa, a to, co punkowe, wypada niezbyt agresywnie.(...)

Rafał Księżyk, "Aktivist Exklusiv" nr 2/2003
(...) Dywizja Kot, publikująca CD z zapomnianymi perłami polskiego punka i metalu, imponująco zgromadziła tu najwcześniejsze nagrania (audio, klipy i koncerty) czołowej grupy drugiej fali krajowego punka. Teksty o wojnie atomowej, masturbacji i anarchii oraz osobliwe brzmienie decydują o dokumentalnym charakterze płyty. Energia i emocje robią wrażenie do dziś.

 

 

 

 

 

"Życie Niezwykłe"
(LP, Polskie Nagrania 1990; reedycja CD, Polskie Nagrania 1994)
Skład: Guma – gitara, vocal, Mr Ofik – bass, Stopa – drums; Piotr Jełowiecki – gitara, Leszek Sokołowski – gitara.

   - Moje Miasto To Nie Raj
   - Blaga
   - Kto Naprawi Ten Błąd  
   - Camon To The Highway
   - Tak Bardzo
   - Cały Świat Powiedział Ci...
   - Tu, Lecz Obok
   - 5 Minut Na Dnie
   - Tiki Tam Boogie, Yeah!
   - Roll'n'Rock
   - Uciekam, Uciekam...

Maciek Chmiel, Rock’n’Roll, nr 2/1991.                                                          
Kiedy dany styl wyczerpuje zasoby własnej energii, a nie wykształca się nowy, spójny system norm, nadchodzi czas stylizacji, zabaw formalnych. Guma oderwał się od swej heroicznej przeszłości (choć echo jeszcze pobrzmiewa - "Moje miasto to nie raj", "5 minut na dnie"). Ale do tego by nagrać udaną płytę pop-metalową - a w tym kierunku zmierza - zabrakło mu albo producenta albo determinacji. Granie punk rocka nie wymaga znajomości bluesa, więc ciekawiło mnie, jak Guma ukaże swój powrót do rock'n'rollowych źródeł. Otóż stara się to zrobić wyłącznie poprzez robotę gitarową i teksty (bardzo prosty - prostacki - przekaz emocjonalny). Sekcja zaś pozostaje mocno zakotwiczona w punkowej zatoce (myślę, że za sprawa Stopy, który bębnił też na pierwszej, core'owej Moskwie). Moim zdaniem jest to materiał, który sprawdza się świetnie w małych klubach gdzieś w Polsce - proste słowa ułożą się w szlagwort, mocno nabity rytm i furia gitary wyzwolą emocje. Dlatego tę recenzje powinien napisać jakiś szesnastolatek, który jest adresatem nowej płyty Moskwy, a nie taki zjełczały zgred jak ja. Trzecia gwiazdka za rapowe zabawy i za brzmienie, które pamiętam z taśmy matki (tłoczenie jak zwykle do dupy).
(Ostatecznie zjełczały zgred, tj. - Maciek Chmiel przyznał trzy gwiazdki, w skali do pięciu, - 'Good Times Bad Times').

W tym samym numerze, w ramach rubryki "Spytaj muzykanta", opinie na temat utworu "Tu, lecz obok" z płyty "Życie niezwykłe" wyrażają:
Piotr Klatt, Róże Europy: Guma jest jednym z nielicznych facetów, którzy mają jaja na swoim miejscu. Myślę, że jest tym dla polskiej muzyki rockowej, czym Jan Nowicki dla polskiego aktorstwa, tzn. taką nieupiększoną rzeczywistością. Kawałek bardzo długi, ale dzięki dobremu aranżowi wcale nie nudny. Gdyby nie fakt, że płyta nagrana została już dawno, można by oskarżać Moskwę o koniunkturalizm, ale tak przecież nie jest. Moskwa to faceci, którzy doskonale wiedza, co chcą robić i dlaczego, a nie kapela, która dąży do zdobycia jakiejś popularności.
Krzysztof Skiba, Big Cyc: bombowy numer. Nie wiedziałem, że Guma jest takim rapperem. Może jeszcze powinien śpiewać tak, żeby go można było zrozumieć... Ale muzycznie bez zastrzeżeń. Widać rozwój Moskwy. Nie zamknęli się w trzech punkowych akordach - szukają czegoś więcej. I co ważne, nie śpiewają po angielsku (? - mp) co się ostatnio polskim zespołom zdarza dość rzadko.
Mariusz 'Majonez, Majewski, Kult: Kapela mi się bardzo podoba. Olbrzymia energia. Olbrzymi protest-song (Co?! - RnR). Ale wolę Red Hot Chili Peppers. Chociaż fajnie, że jest w Polsce taka muzyka, taka energia w czasach gdy robi się u nas tak konsumpcyjnie.
Zbigniew Kondratowicz, Syndia: Guma jest lepszy wokalnie niż kiedyś. Soundomierze  (Brzmienie - RnR) takie bardziej węgierskie, choć sam pomysł jest niezły.
Kciuk: Duży krok do przodu. Zaczęli myśleć. Dobrze zrobili odchodząc od punku.

Rafał Księżyk, Adam Kowalczyk, Brum, nr 1/1995.
W roku 1990-tym, kiedy to "Życie niezwykłe" pokazało się w sklepach media potraktowały te płytę w sposób
nader lekceważący. W ironicznym tonie wytykano Gumie raperskie wstawki, teksty zostały uznane za "głupawe", a muzyce zarzucono odejście od punka w stronę prymitywnego kopiowania heavy metalowych zespołów znajdujących się w owym czasie na topie. Aż chciało by się krzyknąć - to wszystko gówno prawda!
"Druga" Moskwa była jedną z naszych ulubionych płyt. Była, i jest nią do teraz. Niepotrzebne wydaje się
nazywanie tego jakimś tam punkiem, metalem czy czymkolwiek innym. Muzyka Moskwy jest prosta, a przy tym porażająca, nie ma w niej żadnego filozofowania. Ostre brzmienie gitarowych riffów, silny rytm, przewiercające na wylot solówki - a to wszystko zagrane w zaiste "diabelskim" tempie. Pomimo amatorskiej realizacji nagrań nie sposób nie zauważyć, w jakim stopniu Moskwa była zespołem "do przodu" na tle innych ówczesnych wykonawców. I broń Boże nie mamy tu na myśli tych kilku chwil, gdy Guma próbuje wcielić się w rapera. Mieszanina stylów od rythm & bluesowych harmonii, poprzez punkowy puls, aż po metalowe jazgoczące gitary - została niezwykle mądrze (i co ważne naturalnie) złożona w całość dając w efekcie energie powalającą na kolana. Tu nie ma ani grama sztuczności, zadęcia, kalkulacji - jest za to pierwotny żywy rock & roll - zagrany na ogromnym luzie, z przymrużeniem oka, po chamsku i do przodu. Albo idziesz na całość albo nie wsiadaj w ogóle. Żelazną zasadę rock & rolla: minimum środków maksimum czadu Moskwa respektuje do bólu perfekcyjnie, tak że sam nie wiesz kiedy zaczynasz ryczeć razem z Gumą "głupkowate" - "Taki tam boogie, yeah" czy "Cały świat powiedział ci że jesteś". Naszym skromniutkim i zdecydowanie subiektywnym (och, to były czasy) zdaniem, nagrania, o których mowa  nie tylko ani trochę się nie postarzały, ale na tle współczesnych "pokrewnogatunkowych" płyt wręcz tryskają świeżością i życiem.Używając mądrych słów - istota muzyki młodzieżowej została przedstawiona przez zespół Moskwa w sposób wzorcowy, pozwalający mniej zorientowanemu odbiorcy w pełni pojąć na czym owo zjawisko polega. Używając prostych słów - "jazda na maksa", "czad" (jak to mawia pierwszy grepsiarz rock & rolla niejaki Mungo Star) na dwie gitary i perkusją.Wszystkie punolskie kapele (i nie tylko punolskie) powinny dzisiaj oddać pokłon dziękczynny prawdziwym mistrzom gatunku, traktując zapoznanie się z tym materiałem jako swój zasrany obowiązek. Po prostu jest to płyta, której można nie lubić ale nie można nie znać.Wielkie brawa za reedycję, a panom wydawcom chcielibyśmy przypomnieć, że "jedynka" Moskwy jest jeszcze lepsza!
Oświadczenie wspólne sporządzili Rafał Księżyk & Adaś Kowalczyk.

Wiesław Królikowski, "Polski Rock, Przewodnik płytowy", Warszawa 1998, t. II, s. 64.
(...) ”Życie niezwykłe” przekonuje, że mimo pewnej modyfikacji brzmienia (i także - zmiany składu i udziału gitarzystów side-manów) grupa Gumoli proponuje rock, który ma swój charakter. Utwory jego autorstwa to stosunkowo surowa, lecz pewna werwy muzyka; Guma nadal śpiewa z punkrockową krzykliwością w gitarowym "wymiataniu" znać ślad heavy metalu (”Moje miasto to nie raj”). Nie ma muzycznych rewelacji, lecz też wszystko jest tu na swoim miejscu; jest pęd, jest dawka instrumentalnego szaleństwa, a lider śpiewa z pełnym zaangażowaniem (”5 minut na dnie”, ”Uciekam, uciekam”). Czasami robi się bardziej punkowo (”Kto naprawi ten błąd”, ”Camon To The Highway”). Nie zabrakło też pokoleniowych manifestów w takim oto tonie; nienawiść tak, to wszystko, co daliście mi/ i nie, nie, nie, nie tłumaczcie mi jak żyć (”Blaga”); nie zabrakło też luzackiego: ciągle szwendam się i dobrze mi z tym; zresztą w utworze, który świadczy o śledzeniu amerykańskich rockowych nowinek, przybliża się do rapowo-hardcore'owo- metalowych rejonów (”Tu, lecz obok”). Ciągnie go też nadal w stronę rockowego środka: ostrych, ale melodyjnych piosenek o dziewczynach; numerów, w których może zaśpiewać: wiem, że już skończyło się/ i ty daleko jesteś gdzieś (”Tak bardzo”)... I taki zaułki ma ta dziwna, polska Moskwa.

"1984 Koncert"
(CD, SNFP 2001)
Skład: Guma - gitara, vocal, Rogoz - bass, Pałker - drums.

   
- Światło Atomowe
   - Piekło Na Ziemi
   - Bez Nadziei
   - Oj, Oj, Oj
   - Egzekucja
   - Powietrza
   - Egzystencja
   - Propaganda
   - Administracja
   - Masturbacja
   - Śmierć Na Starcie
   - 15 Sekund
   - Na Wasz Kolorowy...
   - Miasto Dzieci

Robert Leszczyński, Gazeta Wyborcza, 26.10.2001.
To płyta kuriozum trwa zaledwie 24 minuty, a znajduje się na niej aż 14 nagrań. Najdłuższy utwór trwa dwie i pół minuty, najkrótszy 18 sekund (piosenka nazywa się jeszcze ambitniej – ”15 sekund”). Był chyba tylko jeden zespół w historii polskiego rocka, dla którego pół minuty to nie było za mało. Kiedy łódzkie punkowe trio Moskwa w 1984 roku wystąpiło w konkursie w Jarocinie, ludzie stali z rozdziawionymi gębami, bo nikomu nie przyszło do głowy, że w ogóle można tak grać. Moskwa grała o wiele szybciej, agresywniej, z o wiele większą pasją, energią i wykopem niż inne zespoły punkowe. Ta ultraenergetyczna muzyka świetnie pasowała do tekstów, które lider i gitarzysta Moskwy, niejaki ‘Guma’, wyrzucał z siebie z prędkością karabinu maszynowego. Był mistrzem skrótu. To nawet nie były teksty, tylko oderwane słowa i hasła, które razem z muzyką nabierały niesamowitej siły wyrazu. (...) Pierwszą płytę wydali dopiero w 1988 roku (? - mp), drugą w 1990, obie były nieudane, wyszły na winylu i nie zostały wznowione na kompakcie (czy aby na pewno Panie Redaktorze??? - mp). Dlatego ten wydany właśnie koncert ma taką wartość. Został nagrany w maju przełomowego roku w historii polskiego rocka, czyli jeszcze przed debiutem w Jarocinie. Płyta brzmi po amatorsku i fatalnie, więc jest raczej dokumentem, zapisem czasów niż muzyki. Ma jednak coś, czego nie miały płyty studyjne - tę niezwykłą energię, którą zespół wyzwalał na koncertach.

Krzyk, onet.pl; 2001.
Ten materiał grupy Moskwa bardzo mnie zaskoczył. Znałem jej studyjne dokonania w innych składach i brzmiały one o wiele łagodniej. (...) Album ma wartość archiwalną i tylko w takich kategoriach należy go oceniać. "1984 Koncert" to jeszcze jeden dowód na specyfikę polskiego punk rocka. (zob. całość na onet.pl).

koras, alternative.pop; 2001.
(..)Pomimo fatalnej jakości dźwięku płyta dobrze oddaje atmosferę ówczesnej polskiej rzeczywistości. Jednak żeby bez znużenie wysłuchać tej płyty w całości trzeba mieć naprawdę odpowiedni klimat i załapać "fazę". (...) ta płyta to zapis kawałka historii polskiej muzyki rockowej. Zapis bardzo cenny i przy odpowiednim nastawieniu wart polecenia. (zob. całość na alternative.pop).

Utwory na składankach:

"Rock FAMA'85" 
(MC)

   - By Urodzić Się Na Nowo (Samobójstwa)
   - Co Dzień
   - Powietrza

Utwory pochodzą z "Rock FAMY'85" (18 lipiec 1985, Świnoujście).

"Porzucona Generacja"
(CD, MC, Pop Noise 1998)

   - Co Dzień
   - Samobójstwa
   - Stań I Walcz
   - Decyduj Sam
   - Daleki Dom'93

Pierwsze cztery utwory pochodzą z sesji nagraniowej w Radiu Łódź z 1984 r., utwór piąty z 1993 r.



"Był Kiedyś Jarocin, vol. 3"
(CD, MC, GRS Tapes 1999)

   - Świat, Który Znam
   - Samobójstwa

Utwory pochodzą z "FMR Jarocin'85" (13 sierpnia 1985).

płyta dołączona do pisma Arlezine #5 (jesień 2002/zima 2003)
(CD, 2002)
  - Stań i Walcz
Utwór zamieszczony wcześniej na składance "Porzucona generacja", sesja nagraniowa w Radiu Łódź z 1984 r.

płyta dołączona do pisma Pasażer #17
(CD, 2003)
  - Dzień ocalenia
Utwór zapowiadający kompaktową reedycję przez wydawnictwo Zima kasety "Nigdy"

powrót do początku strony