aktualnosci

 

Guma dla BBC -"FMR Jarocin'86".
Fragment wypowiedzi Gumy (plik video, 827 kb).

Rozmiar: 12622 bajtów

Cześć!
My Name Is Paul - będę mówił po polsku.
Chcecie znać moją historię? - ale może się najpierw w ogóle przedstawię. Jak już powiedziałem mam na imię Paweł - jestem gitarzystą i wokalistą grupy Moskwa, piszę teksty i muzykę. I teraz właściwie co tu robię? - Przyjechałem grać.

Jest jeden warunek - jeżeli mam mówić dalej, to ja kocham samochody. I jeżeli mam mówić dalej, to musicie mi dać samochód i ja się muszę nim przejechać.

Nie wychowywałem się od początku z rodzicami - mieszkałem u babci. To był taki duży dom, z dużym ogrodem, wokół mnie taka przestrzeń, to była rodzina zamożna i miałem wszystko. No i potem koniec szkoły podstawowej - przeniosłem się do rodziców, którzy mieszkali w bloku. Zupełnie inni ludzie, w klatce, którzy obserwują - kto wchodzi, kto wychodzi, każdy o kim coś wie, nie ma takiej anonimowości i zupełny przewrót w moim toku myślenia. I kiedy wyszedłem z tamtego środowiska - zauważyłem, że świat inaczej wygląda. I to się odbiło na tym, że ja zacząłem pisać teksty - o tym co się dzieje, o tym co każdy odczuwa i sam się przez to zmieniłem.

Popularność tutaj polega na czymś zupełnie innym - jeżeli chodzi o takie zespoły jak my. Tutaj nikt nie wyda nam płyty, nie zrobi teledysku ale ludzie, którzy przychodzą na koncerty mają magnetofony i nagrywają - i to przechodzi z rąk do rąk.

Pieniądze, które otrzymujemy za koncert wystarczają tylko na to żeby zjeść. To właśnie jest coś takiego, co może rozpadać wszystkie zespoły i to może się stać z nami czego się najwięcej boję. Bo nie wiem? - kiedy pójdziemy do pracy wszyscy, wtedy nie będzie tyle czasu na muzykę, na granie. A kiedy nie ma się dużo czasu na granie - nie robi się muzyki dobrze. To szkoda - bo człowiek chce coś zrobić, a nie może. I to co właściwie jest najważniejsze w tym co chcę powiedzieć, że to jest chyba coś właśnie co się nazywa punkiem, - że ktoś robi coś, walczy o coś choć nie widzi przyszłości i w sumie wie, że jeżeli on będzie to robił to może to go wykończyć, może zginąć - a jednak to robi i dlaczego kiedy mu ktoś za to nie płaci. I mi się wydaje, że właśnie w takich krajach jak nasze taki punk jest chyba najbardziej autentyczny. W sumie my tutaj wszyscy walczymy, kiedy jesteśmy cały czas związani jakimiś układami, wszystko nas tak już denerwuje to co, nam każą robić, że nie mamy wyjścia tylko po prostu robić coś zupełnie na odwrót, żeby jakoś zmienić to wszystko. I robimy to ale przez to nie mamy jakiejś nadziei na przyszłość.

Jest możliwość, jakaś ewentualna, wyjazdu na Zachód i wiem, że tam też docierają nasze nagrania, kasety, tam mógłbym iść do jakiejś wytwórni i bym powiedział, że jestem facetem, który uciekł z tego kraju, który chce robić muzykę, byłem tutaj dyskryminowany, może by mi ktoś pomógł, może bym robił tam zespół. Ale to jest znowu zaprzeczenie tego co bym naprawdę chciał robić, bo jeżeli tam bym wyjechał to wtedy automatycznie po jakimś roku, dwóch latach skończyłaby mi się inwencja np. literacka, pisania tekstów, bo w sumie wiem, że tam są zupełnie inne problemy niż tutaj - tu wiem o co walczę, a tam o co bym walczył? Nie wiadomo o co, nie znam tych problemów. A z drugiej strony ktoś kiedyś potworzył kraje które, są podzielone - a w sumie ludzkość jest jedna. Więc dlaczego mam np. traktować, że uciekam z Polski, zostawiam swój naród i idę robić szmal - ale to też jest znowu zaprzeczenie, bo ja powinienem tutaj zostać przy tych ludziach i nie uciekać od nich i dalej z nimi trzymać to wszystko to co robimy i dawać im z siebie jak najwięcej, żeby oni też mieli coś. No i to są takie wszystkie zaprzeczenia, które nie dają jakby wyjścia. Jest taki jeden punkt, z którego nie da się zupełnie wyjść.

I to jest ten główny problem!

powrót do początku strony


:::e-mail::::dada.serpent.pl on terra soundtralis incognita::::