aktualnosci

 

Krzysztof Lisiecki w rozmowie z Pawłem 'Gumą' Gumolą; "Nad Wartą", 13.07.1984. (wywiad przeprowadzono w trakcie "FMR  Jarocin''84").

Rozmiar: 14365 bajtów

Jest ich trzech: Paweł Gumola - gitara, wokal, Piotr Rogoziński - gitara basowa, wokal, Tomasz Gron - perkusja. Poza rockową estradą nie wyróżniają się praktycznie niczym z tłumu nastoletnich rówieśników, ale kiedy zagrają... zadyma pewna, a poza punkiem słuchają ich także inni fani rocka. Przed kilkoma tygodniami łódzka grupa punk rockowa Moskwa, bo o tej kapeli mowa, okazała się jedną z ośmiu najlepszych wśród 34 zespołów, które wystąpiły w koncertach konkursowych "Festiwalu Muzyków Rockowych - Jarocin 1984".
Na Jarocińskim stadionie, w czasie koncertu tegorocznego festiwalu rozmawiałem z Pawłem Gumolą - gitarzystą i wokalistą zespołu, który przez koneserów punk rocka porównywany jest z GBH i Discharge.

- Skąd się wzięliście?

- Kapelę założyłem przed rokiem. Początkowo graliśmy w klubie przy ul. Siedleckiej w Łodzi. Nie chcieli nas a poza tym instruktor od muzyki czasem przychodził wstawiony do pracy. Teraz działamy przy Młodzieżowym Domu Kultury w Łodzi przy ul. Zawiszy 39.

- A skąd nazwa kapeli?

- Lepszej być nie może i stąd ta nazwa.

- Melomani mogą powiedzieć, że wasza muzyka nie ma nic wspólnego z tym co się nazywa poczuciem estetyki muzycznej...

- Każdy gra to co lubi i innej muzyki dla niego nie ma, względnie może być lepsza.

- Gracie już rok. Czy jeszcze wam się to nie znudziło?

- Nie. I będziemy tak grali jeszcze przez 10 lat.

- Do kogo adresujecie swoją muzykę?

- Do wszystkich, którym się podoba.

- Co sądzisz o reakcji na waszą muzykę?

- Przez prawie pięć kawałków jest zawsze ostra zadyma, później nie wytrzymują kondycyjnie i słuchają z otwartymi buziami.

- Jak powstaje to, co gracie i śpiewacie?

- Teksty i muzykę robimy wspólnie. Każdy pracuje w domu, potem spotykamy się i to, co każdy przyniesie zgrywamy. Grupa stanowi integralną całość, nie ma podziału na lidera i innych.

- Skąd takie ostre i krótkie teksty?

- Krótkie? Nie wszystkie. Uważam, że teksty muszą być komunikatywne. Rozwlekanie się nie ma sensu. Treść i sens naszych tekstów są na czasie. Są one różne, bo robimy je - ja i Piotr - basista.

- Gdzie występowaliście dotychczas?

- Graliśmy na ubiegłorocznym "Kontr-Rockowisku" w klubie "77" i w klubie studenckim PŁ na imprezie "Prawdziwe Brzmienie Łodzi", w klubie "Od Nowa" w Toruniu i w gdańskim "Akwenie".

- Czy uważasz, że wasza muzyka wywołuje agresję?

- Tak. W "Akwenie" przerwano nasz koncert, gdyż była ostra zadyma. Bijatyki nie było, ale takie tam ostre przepychanki no i organizatorzy się przestraszyli.

- A ty, uważasz się za punka?

- Na to pytanie nie odpowiem Nie chcę rozmawiać na temat ruchu. Taka rozmowa w gazecie zniekształca i odwraca sens ruchu. Można się przejechać na tym co się powiedziało.

- Faktycznie, mieliśmy nie rozmawiać o ruchu.

- Nazwa komplikuje nam sprawę, nigdzie nas nie chcą wpuszczać. A przecież nasza nazwa nie ma nic wspólnego z polityką. Po prostu: jedne grupy nazywają się Lombard, inne Lady Pank, a my - Moskwa.

- Co sądzisz o waszych umiejętnościach muzycznych?

- Każdy chce być najlepszy w swojej muzyce. Punk nie wymaga od wykonawców dużych umiejętności. Każdy z naszej trójki uczył się muzyki w domu. Zresztą uważam, że szkoły muzyczne wcale nie pomagają muzykom rockowym. Żeby grać tą muzykę trzeba ją czuć, mieć "czuja".

- Po co przyjechaliście do Jarocina?

- Jest to jedyna w Polsce impreza, po której można wypłynąć. Tak szczerze mówiąc czy do końca mamy grać w domu kultury? To chyba nie o to chodzi.

- To jak, będzie sukces Moskwy w Jarocinie?

- Chyba nie załapiemy się do dziesiątki na koncert finałowy. (Odpowiedź na to pytanie otrzymałem przed ogłoszeniem wyników festiwalu - przyp. K.L.) Żadna kapela punkowa tu nie wygra, bo ta muzyka jest dyskryminowana przez wszystkich, może tylko z wyjątkiem Waltera Chełstowskiego i Piotra Nagłowskiego. Sądząc tylko po samych koncertach jarocińskich trzeba przyznać, że zauważalny jest ogromny wzrost poziomu kapel punk rockowych.

- Czy słuchacie muzyki innej niż punkowa?

- Oczywiście, ale robimy swoją. Słuchamy tego co jest dobre, jednak nie fascynujemy się tym tak jak punkiem.

- Co chcielibyście osiągnąć?

- Na pewno nie gwiazdorstwo. A co? To, że będę grał gdzie będę chciał i będę miał możliwość grać dla tych, którzy będą chcieli nas słuchać. Przyjazd do Jarocina posłużył nam aby wypłynąć i pokazać się "brygadom" punkowym z całej Polski. Wydaje mi się, że zostaliśmy tutaj przyjęci pozytywnie. Wiem, że jeden punk oddał na nas w plebiscycie 160 głosów.

- Gracie przecież przede wszystkim dla punków...

- ...grać dla hippiesów to nie to. Punkom ta muzyka się udziela: gramy i jest reakcja publiczności, która nas mobilizuje. Gdybyśmy grali dla hippiesów to moglibyśmy usnąć.

- Dziękuję za rozmowę, życzę powodzenia we wzniecaniu punkowego kurzu.

Rozmawiając notował: Krzysztof Lisiecki.

powrót do początku strony


:::e-mail::::dada.serpent.pl on terra soundtralis incognita::::