aktualnosci

 

Wojtek Staszewski w rozmowie z Gumą; "Rock'N'Roll", 2/1991.

Fucktycznie metal

My Name Is Paul, będę mówił po polsku. Jeżeli mam mówić dalej, to musicie mi dać samochód i ja się muszę nim przejechać. Te dwa zdania to tyleż relikt, co relikwia. Wypowiada je Paweł Gumola, wokalista zespołu Moskwa w zrealizowanym przez BBC, w 1986 roku. W Jarocinie filmie "My Blood, Your Blood". Jeszcze jedna wypowiedź Gumy z tego filmu: Popularność tutaj polega na czymś zupełnie innym - jeżeli chodzi o takie zespoły jak my. Tutaj nikt nie wyda nam płyty, nie zrobi teledysku. Ale ludzie, którzy przychodzą na koncerty mają magnetofony i nagrywają. I to przechodzi z rąk do rąk.

- A jak jest z tą popularnością dzisiaj?

- Nic się nie zmieniło.

- Jak to - dwie płyty - oficjalne funkcjonowanie (chociażby to, że zespołu nikt nie nazywa już M-kwa)?

- Nic się nie zmieniło. Mamy wydane dwie płyty. Ale popularność naszego zespołu ciągle polega na tym samym.

No dobrze ale coś się zmieniło, pojawiły się nowe hasła (Nowe hasła zawładną wami za taką cenę będziecie kurwami).

- Czy staliście się kurwami?

- W tym tekście chodziło o to, że jak zmienia się koniunktura, to ludzie też się zmieniają. Teraz wprawdzie zmieniła się sytuacja, ale nas to nie zmieniło.

Dobrze, zostawmy tę polityczną socjologie. Zapiszmy sobie w pamięci zdanie: "Zespół Moskwa nie sprzedaje się". czas zapytać o muzykę:

- Ostatnio masz taki posthippisowsko-chrystusowy image.

- Chodzi ci o ten biały strój? Ja staram się tak żyć - bez picia, palenia, ograniczam sex. A biały kolor symbolizuje czystość. Ale to nie ma nic wspólnego z Chrystusem. Religie nas teraz dzielą, a nie łączą i nie chcę się do tego przykładać.

Przyznajmy się od razu - zbliżamy się do pytania o pop-metal. Ale po kolei:

- Czy nie uważasz, że tytuł utworu "Taki tam boogie yeach!" - to objaw skretynienia.

- Bardzo trafne.

Niedawno jeden z młodych warszawskich muzyków twierdził, że skończył się taki czas, że można było wypić sobie piwko i na takim fajnym luzie podskoczyć do mikrofonu i wykrzyczeć tekst. Faktycznie - rock nad Wisłą przestaje być fenomenem socjologicznym, a staje się zjawiskiem muzycznym. Pojawiają się próby grania muzyki o celach autystyczno-estetycznych. Tak, że grając nawet w prostych konwencjach wypada to robić z głową i wyćwiczonymi palcami. Z drugiej strony faktem jest, że te najprymitywniejsze konwencje jak punk czy metal zostały już nawet u nas szczelnie wypełnione. I jak powiedział jeden z łódzkich muzyków, zauważa się te zespoły, które starają się przełamywać konwencje i mieszać gatunki.

- Jak robisz nowe kawałki?

- Najlepiej jak wstaję rano z łóżka, biorę gitarę i sam jestem ciekawy, co ja zagram tego dnia. Wiesz co, nie czuję się w żaden sposób zdeterminowany - mogę zagrać rocka, bluesa albo country.

- Szykując materiał na płytę grałeś chyba głównie hard-rock i metal.

- Mi to gance gal, czy to punk czy metal. Nie chce mi się grać muzyki walczącej.

Faktycznie - płyta jest jakby o panienkach i samochodach. Ale jest też okrzyk "Nie poddawaj się!" w refrenie utworu "Pięć minut na dnie". Tyle, że - jak wyjaśnia Guma - to nie agitacja, sygnał bojowy, wezwanie do walki. To sprzeciw wobec materialności i materializmu otaczającego nas świata. Guma kończąc odpowiedź na to pytanie, cytuje całość tego refrenu: Tu gdzie urodziłeś się / Nie jesteś w raju, nie / Lecz nie poddawaj się.

- Nie poddawaj się - ostatnio spodobała mi się nazwa takiego zespołu Faith No More...

- Chyba nie tylko nazwa?

- Tak - muzyka też. Ale wiesz co ja bym ci radził, żebyś przestał myśleć w ten sposób, że jak zespół o czymś tam śpiewa i coś gra, to znaczy, że to zespół metalowy. Ja staram się w ogóle nie myśleć takimi kategoriami jak punki, hippisi, metalowcy, rastafarianie. Usiłuję myśleć globalnie, a nie dzielić ludzi na subkultury. Może kiedyś było ze mną i z Moskwą inaczej, ale świadomość się rozwija.

Po pierwszym wysłuchaniu "Życia niezwykłego" myślałem, że głównym problemem, który będę musiał rozstrzygać będzie alternatywa - zakwalifikować to jako punk rock, czy jako metal.

- Czy ciągle tak lubisz samochody?

- Tak, ale ciągle nie mam.

- Tyle, że teraz o tym śpiewasz.

- Śpiewam o tym czego mi brakuje; czego nie mam chociaż bym chciał.

I tu jest problem - niby jeżeli ktoś śpiewa o samochodach, to jest metalowcem, ale jeżeli z kolei śpiewa o tym czego mu brakuje, to jest punkowcem. Trzeba zatem faktycznie odrzucić takie kategorie myślowe. A najlepiej w ogóle nie wdawać się w takie rozważania. Bo fakt jest faktem - "Punk is dead". Ilustracją tego oryginalnego stwierdzenia może być jeszcze jedna wypowiedź Gumy z filmu "Moja krew, twoja krew": To jest coś co się nazywa punkiem. Że ktoś robi coś, walczy o coś choć nie widzi przyszłości i wie, że jeżeli będzie to robił, to może go to wykończyć, a jednak to robi. I dlaczego skoro nikt mu za to nie płaci? W takich krajach jak nasze taki punk jest chyba najbardziej autentyczny. A dzisiaj "ktoś" już nie walczy i jeszcze mu za to jakoś tam płacą.

- Teraz spotkasz się na pewno z dużą ilością zarzutów, że Moskwa zdradziła punk rocka, że Guma zdradził. Może chciałbyś to z góry skomentować?

- Jako stary punkowiec mam to gdzieś.

- Ludzie którzy będą chcieli zarzucać Gumie tę zdradę będą mieli jeszcze więcej powodów, gdyż na płycie słychać nie tylko metalowe porykiwanie gitar i hard rockowe riffy, ale też rapowy trans wokalu. I to jeszcze nie wszystko:

- Niedługo będziemy nagrywać trzecią płytę koncertową. To będzie coś innego niż dwie pierwsze płyty Moskwy. Muzyka wręcz thrashowa.

- Moskwa znana jest niestabilności - jaki jest teraz skład Moskwy?

- Wiesz, nie wiem, nie pamiętam, teraz mamy właśnie nowy skład, ale jeszcze nie znam nazwisk.

- A instrumenty?

- Zwyczajnie wokal, perkusja, bass i trzy gitary.

Fucktycznie metal.
No i dobrze.

Rozmawiał Wojtek Staszewski.

powrót do początku strony


:::e-mail::::dada.serpent.pl on terra soundtralis incognita::::