aktualnosci

 ]

Grzegorz K. Kluska w rozmowie z Pawłem 'Gumą' Gumolą, "Tylko Rock", 3/2001.

Swiadomosc duszy

- Moskwa należała do wyróżniających się zespołów punkowych drugiej polowy lat osiemdziesiątych. Znikła w początkach następnej dekady, o tobie też zrobiło się cicho. Czym właściwie się zajmowałeś?

- Wiesz, to było tak dawno temu. Pamiętam, że po drugiej płycie Moskwa miała jeszcze wyjazd do Niemiec i po powrocie zespół przestał istnieć. Wtedy już zacząłem być zainteresowany Indiami i pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem, był wyjazd do Indii. Byłem tam na zaproszenie uniwersytetu duchowego, który się nazywa Brahma Kumaris. Spędziłem miesiąc w takim centrum, do którego zjeżdżają się ludzie z całego świata, i tam praktykowałem. Przy okazji również zwiedzałem trochę kraj. W sumie jednak większość mojego pierwszego wyjazdu spędziłem na praktyce...

- ... na praktyce czego?

- Polegała ona jakby na powrocie do pierwotnej codzienności. To się nazywa świadomość duszy. Jest to ponadreligijna sprawa polegająca w zasadzie na medytowaniu i pozytywnym myśleniu.

- Co ci to dało?

- Bardzo dużo się wtedy zmieniło w moim życiu - sam wyjazd bardzo mnie zmienił. Przeżycia związane z wyjazdem, wszystkie jakieś tam rozmowy, zetknięcie się z procesem duchowym gdzieś w sercu Indii zmieniły moją przestrzeń wewnętrzną, moje spojrzenie na świat i życie. Tego mi bardzo było trzeba. Po powrocie z Indii, w ciągu pół roku, skierowałem się w kierunku przyrody, natury, ekologii i zdrowego żywienia... Wegetarianizm i te sprawy. No i muzyką, która właśnie wtedy mi pasowała do tego stylu myślenia, stylu życia było reggae. Dlatego założyłem wtedy kapelę 5000 Lat. Zaczęliśmy w miarę regularnie koncertować. Graliśmy między innymi na "Reggae Nad Wartą", potem pojechaliśmy do Jarocina... Graliśmy w Jarocinie nad ranem, jako ostatnia kapela Festiwalu. To było niesamowite... Był rok 1994. Dla mnie zaczęta się nowa era, nowa epoka - chociaż era punku jest do dziś we mnie... Era takiego buntownika, który się nie zgadza z rzeczywistością... W sumie myślę, że przekazywałem i przekazuję w tekstach podobne idee, co w Moskwie, tylko zmieniła się nieco ich forma.

- Podobno mieliście coś nagrać i wydać?

- Zrobiliśmy nagrania w Radiu Łódź i naszym nakładem wyszła płytka z dziesięcioma kawałkami. l w zasadzie tylko ona pozostała jako pamiątka po tej kapeli. Kilka miesięcy temu zawiesiliśmy działalność. Ostatnio pojawił się nowy skład o nazwie Ocean. Jest formacją bardziej reggae'owo-dubowa. Mniej piosenek, a więcej muzyki - muzyki często improwizowanej. Ocean to jakby dalszy etap 5000 Lat. Tylko w trochę szerszej formie...

- Czy planujecie jakieś nagrania?

- Mamy program na około godzinę koncertu. Wkrótce przystąpimy do nagrań demo, żeby późnej móc dalej działać odnośnie płyty. Może tym razem to wszystko wypali na większą skalę. Ale to nie jest jedyna rzecz, jaką robię obecnie. Następnym projektem, którego się podjąłem jest zrobienie muzyki... To będzie się nazywało "Modlitwy i pieśni z czterech stron świata". Utwory będą zahaczały o moje podróże, o zainteresowane różnymi kulturami, religiami, w czasie koncertów pod tym tytułem będę chciał pokazać różnorodność religii, czy kultur i pieśni z nimi związanych. To jest taki mniej "showbusinessowy" projekt i obecnie chyba najbardziej zaprząta on moją uwagę.

- Powiedz w takim razie coś bliższego o stronie muzycznej tego przedsięwzięcia.

- Opiera się to na bardziej akustycznym graniu. Wiąże się z użyciem specyficznych instrumentów. Na przykład sitar, fletnia Pana, flet, bębenki, dzwoneczki, gongi... Jest to bawienie się tymi wszystkimi instrumentami. Nie będzie to ani rock ani jazz. Będzie to muzyka poświęcona... modlitwom... i klimatom bardziej duchowym.

- W jakim sensie modlitwom?

- To jest taka sytuacja, która ma pokazać prawdziwą intencję modlitwy, że jest to wnoszenie pokoju i jednoczenie dobrej energii. Ludzkość ma wiele potencjału w formie rożnych religii, różnych kultur. l dlatego chcę pokazać poprzez koncerty, że każda religia i każda kultura niesie w sobie potężny potencjał i w zasadzie mamy możliwość korzystania z tego wszystkiego. Przede wszystkim chodzi o pokazanie jedności wszystkich pieśni i bezsensu religijnych wojen czy sporów. Będę wykonywać pieśni zarówno chrześcijańskie, jak i żydowskie, hinduskie, muzułmańskie i indiańskie.

- Czy zamierzasz zaprosić jakichś wirtuozów wspomnianych wcześniej instrumentów? A może sam zagrasz na jakichś egzotycznych instrumentach?

- Ostatnio nauczyłem się grać na flecie, bongosach i trochę na sitarze. Ale na pewno nie będę robił tego sam.

- Czym się jeszcze zajmujesz?

- Współpracuję z teatrem. Robię muzykę i gdzieś tam grywam w sztukach tę swoją muzyczkę. Ale chcę się osiedlić na wsi. Kupiłem już nawet dom. Na tej wsi chciałbym robić warsztaty muzyczne, warsztaty poszerzające świadomość. To jest plan, który chciałbym jak najszybciej zrealizować. Poza tym w najbliższym czasie wybieram się znowu do Indii.

Rozmawiał Grzegorz K. Kluska.  

powrót do początku strony


:::e-mail::::dada.serpent.pl on terra soundtralis incognita::::