aktualnosci

 

Rozmowa z Gumą z Gazety Wyborczej (wydanie warszawskie, dodatek "Co jest grane", 3.09.2003, przed koncertem z GBH; rozmawiał Alex Kłoś

W Proximie zagrają G.B.H. i Moskwa. Dojdzie do spotkania legendy angielskiego punka z polską kultową kapelą lat 80.
Guma to jedna z bardziej charyzmatycznych postaci alternatywnego rocka lat 80. Punkowe trio Moskwa, w którym grał na gitarze i śpiewał swoje teksty, porażało szybkością, czadowymi riffami i melodyjnym śpiewem lidera. Tak było do 1990 r., potem Guma zajął się medytacją i grał reggae. W reaktywowanej dwa lata temu Moskwie poza nim grają basista Tomek "Mech" Wojciechowski i perkusista Gerard Klawe.

Alex Kłoś: W latach 90. uciekłeś od ostrej muzyki.

Paweł "Guma" Gumola: Wtedy odczuwałem potrzebę zmiany. To był okres wyczyszczenia, odpoczynku od zgiełku, muzyki i wszystkiego, co się z nią wiąże. Na pewien czas przestałem w ogóle grać. W pewnym momencie pojawiło się reggae, a potem skład, z którym zagraliśmy czadową muzykę. W końcu narodziła się myśl, by reaktywować Moskwę. Potraktowałem to trochę jak romantyczny eksperyment. Wszystko się fajnie zakręciło. Taka muzyka wywołuje małą rewolucję. Ciężko dziś być pokornym, cichym i niewinnym.

Punk not dead?

- Może nie punk, bo on był nihilistyczny. My chcemy być czyści. Nie jemy mięsa, nie bierzemy narkotyków.

Straight edge?

- Tak. Z małą domieszką filozofii indyjskiej i duchowości. Takie połączenie jest dobre w tej chwili dla mnie i dla Moskwy. To coś, czego prawdopodobnie brakowało nam kiedyś. Po pewnych doświadczeniach zrozumiałem, że to dobra propozycja. Coś, co prowadzi człowieka do rozwoju, a nie upadku. Moskwa istnieje na swój sposób w świadomości wielu ludzi. Chcemy to wykorzystać i mówić o tym, że żyjemy w zbiorowej iluzji. Hipnotyzują nas reklamy, media, politycy, pracodawcy.

W jakim kierunku rozwija się Wasza muzyka?

- Ostre granie plus reggae, ragga. To dobra droga. Kiedyś grał tak The Clash, potem Bad Brains i wiele innych kapel. Co do nowego materiału, zastanawiamy się nad nim. Na pewno będziemy eksperymentować.

Na razie ukazują się płyty Moskwy z archiwalnymi nagraniami.

- Wielkim zaskoczeniem było dla mnie ukazanie się płyty "Koncert 1984". Potem już sam miałem udział w reedycji na CD naszego pierwszego materiału "Nigdy!", do którego dodane są archiwalne materiały wideo. Ostatnio też wyszła płyta z kawałkami z demo 1985 r. Okazało się, że ludzie kupują nasze płyty. To nas nakręca do działania.

Czym różni się dzisiejsza publiczność od tej z czasów Jarocina i Rób Rege?

- Część ludzie pamięta tamte koncerty. Są też młodzi, którzy znają nas tylko z płyt, często jednak śpiewają ze mną piosenki. Jeszcze inni widzą i słyszą nas po raz pierwszy. W sumie wydaje mi się, że publiczność jest teraz mądrzejsza. Ludzie są bardziej otwarci, ciekawi. Chcą się bawić i coś na prawdę przeżyć.

Gracie w Proximie z G.B.H. Co to dla Ciebie oznacza?

- Zaczynaliśmy naszą przygodę z punkiem w momencie, gdy na rynku pojawiło się G.B.H. Wszyscy ich słuchali. Na nich wyrośliśmy, w pewnym stopniu inspirując się nimi. Teraz gramy razem koncert. To historyczny moment w moim życiu. Zamknięcie pewnego cyklu. Zobaczymy, co będzie potem.

powrót do początku strony