aktualnosci

 

Bracia Szlachetni z Sochaczewa w tekście poświęconym historii Moskwy. "Wyjście Ewakuacyjne", Płońsk 1999/2000.

Moskwa

Moskwa to jeden z najważniejszych zespołów polskiego punka. Swego czasu zwani byli "polskim Discharge" i faktycznie tę muzykę przypominali - tak od strony muzyki, jak i od strony tekstów. Byli też przykładem, a raczej znakiem tamtych czasów. Kto dziś wie, co to cenzura? Kto pamięta "piki" na płycie Dezertera w miejscu, gdzie chłopaki śpiewali Afganistan? Z Moskwą było podobnie. Wszyscy pamiętają słynny numer "Dla cenzury", gdzie zamiast tekstu Guma śpiewał "lalalalalalal...". mieli też kłopoty z nazwą Moskwa - to słowo było nie mniej święte, niż dzisiaj Watykan. Dlatego w "Rozgłośni Harcerskiej" i w "Na Przełaj" (kto dziś pamięta "harcerskiego punka"?) byli przedstawiani jako "Emkwa", "M-kwa", "Em-qua", "M-qua" - słowem totalny odlot. Założycielem, liderem i gościem grającym w Moskwie był Paweł 'Guma' Gumola, rocznik 1965. o pozostałych ludziach trudno będzie napisać, gdyż jak mówią znawcy w Moskwie grało "pół Łodzi". Pierwszy skład to Guma - git., voc., Rogoz - gb., Pałker - dr. Przez zespół przewinęli się także: Balon - gb., Bułgar - dr., Fala - dr., Gogo - dr., Maleo - gb., Stopa - dr., Wózek - dr. Jak widać sama śmietanka polskiego punk rocka. Pozostałych można by wymieniać na pięć stron. Najważniejszy jest Guma. Pierwsze kroki stawiał w kapeli Bad Blood, pogrywającej w technikum, do którego uczęszczał. Dochodziło do ciągłych sprzeczek. We wrześniu 1983 r. z dwoma znajomymi powołał do życia Moskwę. Dalej - typowa dla kapel z początków polskiego punk rocka tułaczka po klubach, wyloty, lokalne koncerty, sława w mieście i  okolicy. 
Przełomem w historii kapeli był Jarocin'84. Zrobili furorę, trafili do finałowej ósemki. Potem weszli do studia, nagrali cztery kawałki, katowane przez "Rozgłośnię Harcerską". Grali na wszystkich większych festiwalach. Grali też za granicą. przyciągali publikę niesamowitym czadem. Sam Guma lubi wspominać koncert z Wrocławia, gdzieś z 1985 roku z wyrywaniem desek ze sceny, dymami, wjazdem "organów niebieskich", bisami. Jednym słowem totalny punk. Sam Guma woli unikać takiego określenia. Jak sam mówi - nie uważa się za punkowca, raczej czerpał garściami z tego gatunku. W Łodzi znany był z tego, że słuchał wielu różnych rzeczy, zwłaszcza metalu. Metalowcy zresztą wpadali czasami na koncerty. Płynne składy sprawiały, że zmieniała się muzyka - brzmienie łagodniało, a na paru koncertach na wokalu udzielała się kobitka.  Potem nie było ciekawie - wóda, dragi, kuracja w Monarze - to niezbyt ciekawy okres w życiu Gumy. W 1987 roku nagrali płytę, niestety w Pronicie. Firma znana była z tego, że nabijała proch do nabojów, a przy okazji wydawała płyty, na których trzaski były głośniejsze od nagrywanej muzyki i to już przy pierwszym przesłuchaniu. Znalazły się tu stare i nowe nagrania kapeli, niestety , niekoniecznie w najlepszych wersjach.  W 1990 roku powstała płyta "Życie Niezwykłe", o której Guma mówi, że się zdarzyła, a fani, że jest nie do słuchania, nagrywana na siłę. Guma z kumplami nadal grał na kiepskim sprzęcie, za marne grosze. W 1989 roku chłopaki dali sobie spokój z graniem, chodź od czasu do czasu nagrywali. Sześć lat później Guma wrócił na scenę jako lider rockowej kapeli 5000 Lat, ale to już zupełnie inna historia.

Dyskografia:
"Moskwa" - Pronit PLP 0082
"Życie Niezwykłe" - Polskie Nagrania
"Live" - MTJ 013
  
Nieoficjalnie:
Demo - "Nigdy"
Jarocin - '84, '85, '86, '87
Live - Białystok, Gliwice'89, Lublin'85, Poznań'89, Warszawa'86, Warszawa, Riviera-Remont'86, Warszawa, Róbrege"87

Skąd nazwa: Guma mówi, że kiedyś usłyszał we Wrocławiu płytę kapeli Berlin. Muzyka nie bardzo mi się podobała, ale był zaskoczony, że tak można nazwać zespół. Wahał się między nazwami " Tokio" a "Moskwa". Co wybrał? Wiadomo.

Bracia Szlachetni z Sochaczewa.

powrót do początku strony


:::e-mail::::dada.serpent.pl on terra soundtralis incognita::::